Merynos napisal(a):
> Nie neguje wyczynu, ale nazywajmy rzeczy po imieniu. Lopate lopata, deske
> deska a tratwe tratwa. Inaczej dojdziemy do wiadomosci jak w moim poprzednim
> poscie.
> Pozdrawiam
> ZH
Hej.
Troche moim zdaniem przesadzasz. Zauwaz, ze nadal posiada to zagiel od
deski, sposob sterowania jest jak na zwyklym windsurfingu, nadal aby
plynac trzeba stac i trzymac bom w rekach. A to ze deska jest wieksza,
ciezka i posiada kabinke tylko powoduje wydluzenie podrozy. Jaka
predkosc moze osiagnac wazaca ponad 500kg deska napedzana zagielkiem 7,5m2?
Porownanie z rowerem na gasienicach nie jest takie zle. Pewnie latwiej
byloby na sniegu, ale wez to napedz za pomoca pedalow. Bo wsadzanie
Diesla do srodka to juz nadinterpretacja.
Pozdrawiam, Tomek Lis.