- Witaj, miłościwa pani, w ubogich progach zakonnych. Niechaj św. Benedykt z Nursji, św. Maurus, św. Bonifacy i św. Benedykt z Aniane, a także i Jan z Tolomei - patronowie nasi w światłości wiekuistej żyjący, obdarzą cię zdrowiem, szczęściem i niechaj błogosławią cię po siedem razy dziennie przez wszystek czas żywota twego! .

- Tak, wiem, że tak jest, ale jestem pewien, że musisz mieć jakąś własną metodę, i chciałbym się o niej dowiedzieć - powiedziałem. - Wszystko polega na tym, jak myślisz o problemach - odparł. - Ja atakuję problem, rozrywam go w swym umyśle na strzępy. Wkładam w to całą siłę psychiczną, jaką mam. Po drugie, modlę się jak najszczerzej. Po trzecie, maluję w wyobraźni obraz sukcesu. Po czwarte, zawsze zadaję sobie pytanie: "Co jest słuszne?", dlatego, że nic nie może być dobre, jeśli jest złe. Nic, co jest złe, nie może się skończyć dobrze. Po piąte, daję z siebie wszystko. Pozwól, że podkreślę to jeszcze raz - dodał. - Jeśli myślisz w duchu porażki, natychmiast zmień swoje myśli. Postaraj się o nowe, pozytywne. To jest pierwszy i podstawowy czynnik w pokonywaniu trudności i odnoszeniu sukcesów.. . Zajrzała przez okno i dostrzegła dziecko. Było takie piękne, delikatne paluszki zaciskały się na kciuku matki, małe usteczka wydawały śmieszne cmokające dźwięki. Żyj, powiedziała do niego bezgłośnie. Żyj i bądź silny, ponieważ jesteś ostatni.. - To był Mark Darcy - powiedział tata po powrocie. Serce podskoczyło mi do gardła i z trudem zapanowałam nad twarzą. -Jest w Albufeirze. Władze dogadały się z... z tym padalcem... i odzyskano część pieniędzy. Gables jest uratowane... Zaczęliśmy wszyscy klaskać, a Geoffrey zaintonował For He's a Jolly Good Fellow. Czekałam, żeby Una zrobiła jakąś uwagę na mój temat, ale na próżno. Typowe. Jak tylko uznam, że Mark Darcy mi się podoba, natychmiast wszyscy przestają mnie z nim swatać. - Nie za dużo mleka, Colin? - spytała Una, podając tacie herbatę w kubku z kwiatowym szlaczkiem. - Nie wiem... Nie rozumiem dlaczego... Nie wiem, co mam myśleć - powiedział tata strapionym tonem. - Nic się nie martw - odparła Una z niezwykłym dla niej. - Wiem, wiem....