- myślał głośno Koda. .

- Ale o wojnie wiecie - stwierdził, nie zapytał Geralt pomimo pustelniczej samotności z dala od świata i ludzi.. - Dobra. Teraz ty - Sun-Wang ustąpiła miejsca kryminologowi z biura szeryfa. Tracy wstrzyknęła do chromatografu kilka mikrolitrów roztworu, który uzyskała rozpuszczając odrobinę proszku z paczki przechwyconej przez sierżanta Hallsteada. Jej poczynania obserwowała Sun-Wang oraz detektyw z wydziału zabójstw, którego tu z sobą przyciągnęła. Zgodnie z przewidywaniami Tiny, tym razem piórko pisaka wyrysowało na karcie tylko jeden szczyt, ale jego położenie i kształt wskazywały na to, że substancja zawarta w proszku sierżanta Hallsteada przeszła przez szklane zwoje chromatografu z dokładnie taką samą szybkością jak substancja w ekstrakcie z krwi ofiary morderstwa w Torrey Pines. Innymi słowy, niewykluczone, że miały do czynienia z tym samym związkiem chemicznym. Dwa jednakowe szczyty na wykresie nie stanowiły wystarczającego dowodu, ale czterdzieści pięć minut później, po żmudnej analizie kroplowej, dowodów było więcej: wyniki wskazywały na to, że mają do czynienia z tą samą substancją. Znużony i śpiący detektyw wyszedł po kawę, a zainspirowane odkryciem chemiczki kontynuowały pracę. Godzinę później - teraz były już niemal absolutnie pewne swego, ale wciąż zachowywały rezerwę - skończyły badanie na podczerwień. O wpół do pierwszej w południe Tina położyła swój wykres na wykres Tracy i natychmiast zauważyły, że wyniki są identyczne aż w trzydziestu siedmiu miejscach. Trafiły w dziesiątkę.. - Zamierza pan oskarżyć nas o jakąś zbrodnię? Jak choćby o nakłanianie nieletniego do przestępstwa? Nie było na nich żadnego haka i cała czwórka dobrze o tym wiedziała. Zastępca prokuratora okręgowego musiał zaakceptować to, co oczywiste. Nie miał innego wyboru.. Twarzą.. ła bunt, ale żeby pozbyć się kłopotu, rozpoczęła potajemnie, lecz na wielką skalę, upra-.