- Rozmyślałam nad tym długo - ciągnęła Calanthe, już bez uśmiechu. - I doszłam do wniosku, że selekcja dzieciaków na etapie Wyboru ma znikome znaczenie. Cóż to wreszcie za różnica, Geralt, co to za dziecko umrze lub zwariuje nafaszerowane narkotykami? Cóż za różnica, czyj mózg rozerwie się od majaczeń, czyje oczy pękną i wypłyną, miast stać się oczami kota? Cóż za różnica, czy we własnej krwi i rzygowinach skona dziecko rzeczywiście wskazane przeznaczeniem? czy dziecko zupełnie przypadkowe? Odpowiedz mi. Wiedźmin splótł ręce na piersi, by opanować ich drżenie. .

- Zabili i nie zabili. Sama umarła ze strachu. Pięć roków temu pokój był, nikt o wojnie nie myślał i każdy bezpieczno chadzał. Pojechał książę wieżę jedną w Złotoryi budować, bez wojska, jeno z dworem, jako zwyczajnie czasu pokoju. Tymczasem wpadli zdrajcy Niemcy, bez wypowiedzenia wojny, bez żadnej przyczyny... Samego księcia, nie pomnąc ni na bojaźń boską, ni na to, że od jego przodków wszystkie dobrodziejstwa na nich spadły, przywiązali do konia i porwali, ludzi pobili. Długo książę w niewoli u nich siedział i dopiero gdy król Władysław wojną im zagroził, ze strachu go puścili; ale przy owym napadzie umarła matka Danusi, bo ją serce udusiło, które jej pod gardło podeszło - A wy, panie, byliście przy tym? Jakoże was zowią, bom zapomniał? - Ja się zowię Mikołaj z Długolasu, a przezywają mnie Obuch. Przy napadzie byłem. Widziałem, jako matkę Danusiną jeden Niemiec z pawimi piórami na hełmie chciał do siodła troczyć - i jako w oczach mu na sznurze zbielała. Samego też mnie halebardą zacięli, od czego znak noszę.. - Niech Bóg za to dziewce błogosławi, bo lepszej na świecie nie ma! - rzekł jano.. Powierzchni. Dotrze do niej i eksploduje jak balon.. - I przespaliście święto - odrzekła pani.. Most osiadł nagle z przenikliwym trzaskiem, połowa, którą już przebyli, urwała się, z łoskotem poleciała w przepaść, wraz z nią wóz krasnoludów, roztrzaskując się o kamienne zęby wśród oszalałego rżenia koni. Część, na której się znajdowali, wytrzymała, ale Geralt zorientował się nagle, że biegną już pod górę, pod raptownie stromieJącą stromiznę. Yennefer zaklęła dysząc. - Padnij, Yen! Trzymaj się!. śmiertelność wzrosła o 50%; w Iwanowie, mieście, które było teatrem zamieszek głodo-.